piątek, 18 sierpnia 2017

„Papierowe miasta” - J. Green

Autor: John Green
Tytuł: „Papierowe miasta”
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 397
Ocena: 5/10

Wcześniej czytałam dwie książki Johna Greena i na tyle mi się spodobały, że chciałam poznać resztę jego twórczości. Przyszła kolej na „Papierowe miasta”.
Jest to książka naprawdę wyjątkowa na tle innych powieści młodzieżowych. Jest bowiem pełna melancholii, nostalgii, smutku... sama nie wiem czego, jak to dokładnie nazwać. Ale nie to ją wyróżnia. Przede wszystkim sama fabuła jest inna. Nie ma choroby. Nie ma miłości (no dobra, jest, ale nie taka istotna). Za to jest podróż - zarówno dosłowna, jak i metaforyczna, w głąb drugiego człowieka.

„A dzisiaj życie stało się przyszłością. W każdym momencie swojego życia człowiek żyje dla przyszłości”.

Quentin to taki przykładny chłopiec. Ma stuprocentową frekwencję w szkole, dobre relacje z rodzicami, nie sprawia żadnych problemów. Dopóki do jego okna nie puka Margo, którą od małego jest zafascynowany. Dziewczyna porywa go na nocną eskapadę, a następnego dnia znika. Quentin widzi znaki zostawione specjalnie dla niego i postanawia wyruszyć w podróż po Papierowych Miastach. Pomagają mu oddani przyjaciele i tomik wierszy Walta Whitmana „Źdźbła trawy”. Gdzie jest Margo? Co ją skłoniło do podjęcia tak ryzykownej zabawy?
Ta powieścinka niestety mnie nie porwała. Nawet momentami nudziła. Nie miała tego CZEGOŚ, co znalazłam na przykład w „Szukając Alaski” (recenzja tutaj). Trochę mi się kojarzyła ta historia z "Buszującym w zbożu", a to dla mnie słabe skojarzenie - książkę czytałam kilka lat temu i nie spodobała mi się. I zakończenie. Zakończenie mnie załamało.
W ogóle wydaje mi się, że narracja jest za ciężka dla młodego odbiorcy. Za nudna, spokojna, refleksyjna. Ale może się mylę? Coraz dalej mi do tych młodych...
Ja i tak mam zamiar przeczytać resztę książek Greena, bo „Gwiazd naszych wina” i „Szukając Alaski” to było TO. Wy za to dajcie szansę „Papierowym miastom”, bo ta historia może się podobać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz