poniedziałek, 10 lipca 2017

"Siedem minut po północy" - P. Ness

Autor: Patrick Ness
Tytuł: "Siedem minut po północy"
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 207
Ocena: 6/10

Książkę przeczytałam już jakiś czas temu i nawet nie pamiętam, jak natrafiłam na ten tytuł. W każdym razie jest to kolejny przykład tekstu, którego autor pomysł ma świetny, za to problem pojawia się przy realizacji.
Conor jest nastoletnim chłopcem, który musi zmierzyć się z czymś, co nawet dla dorosłych jest okropnym przeżyciem: jego mama jest chora na raka. Bohater wciąż karmi się nadzieją, że kolejna kuracja pomoże, że pogorszenie jest tylko tymczasowe. Jego ojciec się wyprowadził, więc mama jest dla Conora wszystkim. Pewnego razu zaczyna mu się śnić cis, który stoi za jego domem. W śnie drzewo jest potężnym potworem, jednakże nie wzbudza strachu. Od razu widać, że to "dobry potwór", który przyszedł do Conora z pewną misją. Drzewo opowiada chłopcu trzy historie, a następnie chce, by bohater zwierzył się z koszmaru, który go od dawna prześladuje. Dopiero zmierzenie się z ciężką prawdą pomaga chłopcu poradzić sobie z sytuacją.
Autor w piękny sposób pokazał, w jaki sposób dzieci radzą sobie (lub mogą sobie radzić) z emocjami. W sytuacjach traumatycznych najmłodsi tworzą w swej wyobraźni alternatywne światy lub konkretyzują swoje lęki i przedstawiają je jako konkretne stwory, które można zniszczyć, pokonać, oswoić. Podobnie jest u Dukaja w książce "Wroniec".
Dwie rzeczy mi bardzo wadziły. Język, to po pierwsze. Jakiś taki nietrzymający się kupy, mało sprawny, no jakiś taki... Ale nie wiem, może to kwestia tłumaczenia. Druga sprawa to te opowieści opowiadane przez drzewo - pomysł naprawdę ciekawy, a same historyjki jakieś takie nieprzekonujące.
Jestem ogromnie ciekawa, jak na tę książkę zareagowaliby młodsi czytelnicy.
Film także oglądałam i naprawdę zapowiadał się dużo lepiej. Niekoniecznie polecam.