niedziela, 8 stycznia 2017

"Czarodziejska góra" - T. Mann

Tytuł: "Czarodziejska góra"
Autor: Tomasz Mann
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 976
Ocena: 7/10

Logiczne, że tytuł słyszałam, że od lat wiedziałam, że wypadałoby przeczytać. Mieliśmy na seminarium w tym roku polskie nawiązania do Manna i Prousta. Rozmawiałam z koleżanką, która powiedziała, że przeczytała "Czarodziejską górę" w zeszłym roku i jej się podobała, nie była tak ciężka, jak można by się spodziewać. Czułam, że jestem w nastroju na tę książkę, więc po nią sięgnęłam.
Ogólnie sprawa przedstawia się tak: młody Hans Castorp przyjeżdża w odwiedziny do sanatorium w Davos do swojego kuzyna, Joachima. Pobyt ten jednak się przeciąga, role się w pewnym momencie odwracają, trudno bowiem odjechać, gdy ktoś już osiadł "tam na górze". Tak naprawdę więcej powiedzieć nie mogę, bo ciężko.
Podobało mi się, choć mnie nie rozkochało w sobie, jak niegdyś na przykład "Mistrz i Małgorzata". Nie porwało, nie sprawiło, że miałam palpitacje serca, ze się zachwycałam, czy to treścią, czy kompozycją, czy językiem (co może być oczywiście kwestią tłumaczenia). Mimo wszystko warto chyba powiedzieć, że zaczęłam książkę czytać, a później się okazało, że z przyczyn niezależnych ode mnie musiałam przerwać. Stwierdziłam, że przeczytam ją więc "kiedyś". Ale nie oddałam. I po kilku tygodniach, gdy nadeszły święta, okazało się, że nie przestałam o niej myśleć, że 350 stron nie wystarczyło, żeby mnie nasycić. A że leżała wciąż na półeczce, to do niej wróciłam i oto jestem, spowiadam się przed Wami, dumna okropnie, że "Czarodziejska góra" dołączyła do spisu lektur przeczytanych. Myślę, że to o czymś świadczy. Praktycznie do żadnej książki mnie tak nie ciągnęło.
Według mnie w powieści Manna najważniejszy jest nastój. Jeśli ktoś ją czyta w spokoju, ma wrażenie, że sam znajduje się na szczycie góry w sanatorium. Odpoczywa. Ma CZAS (który swoją drogą jest jednym z bohaterów książki).

Poradnik oparty o własne doświadczenie z czytaniem "Czarodziejskiej góry":
1. Znajdź DUŻO CZASU, i to nie tak, że coś Ci chucha na kark i czujesz, że masz coś do zrobienia (w dzisiejszych czasach to bardzo trudne, ale na pewno wykonalne).
2. Czytaj książkę tylko w CISZY i kompletnym SPOKOJU. Nie w pociągu, nie w domu pełnym ludzi, którzy ciągle Ci przeszkadzają lub hałasują. Da się tę książkę jako tako zrozumieć nie spełniając tego warunku, ale wiele rzeczy wtedy się nie wychwytuje.
3. Czytaj na raz minimum kilkadziesiąt stron. Nie da się poczuć klimatu, oderwać od rzeczywistości, jeśli czyta się 20 minut dziennie. Czym dłużej się ten tekst czyta, tym bardziej naturalne się to staje i człowiek czuje, jak wszystko się w nim wycisza. Naprawdę.
4. Absolutnie nie czytaj tej książki równolegle z innymi książkami. Próbowałam, ale przestawienie się jest bardzo ciężkie.
5. Czytaj książkę WOLNO i UWAŻNIE, przetwarzając w głowie każde słowo, a nie skacząc po stronach. Zapomnij przy tej lekturze o wszystkich technikach szybkiego czytania.
6. Upewnij się, że w Twoim wydaniu są przypisy zaznaczone przy tekście, do którego się odnoszą! Wydawnictwo "Świat książki" odradzam - nie dość, że przypisów jest za mało i jeśli ktoś nie jest poliglotą, to musi sprawdzać co chwilę coś w internecie, to jeszcze sam czytelnik musi się domyślić, do którego fragmentu znajdzie na końcu przypis, gdyż nie jest to jak w normalnych wydaniach zaznaczone gwiazdką, ptaszkiem czy czymkolwiek.
7. Spróbuj książkę przeczytać dwa razy, niekoniecznie z rzędu. Sam autor mówił, że przy drugim zetknięciu się z "Czarodziejską górą", lektura jest o wiele przyjemniejsza. Mam zamiar mu zaufać i KIEDYŚ (czytaj: na emeryturze) do niej wrócić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz