poniedziałek, 26 grudnia 2016

"Harry Potter i przeklęte dziecko" - J.K. Rowling, J. Tiffany i J. Thorne

Autor: Joanne Kathleen Rowling, John Tiffany i Jack Thorne
Tytuł: "Harry Potter i przeklęte dziecko"
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 368
Ocena: 4/10

No tak... Bardzo się zdziwiłam, że ma być kolejna część dotycząca Harry'ego Pottera. Nie ucieszyłam się jednak, bo książki skończyłam czytać bodajże w pierwszej klasie gimnazjum, więc dla mnie to był zamknięty rozdział, piękny chyba dlatego, że zakończony. Już zanim przeczytałam, słyszałam od znajomych, że to słabe, złe, okropne. I rzeczywiście: każda scena mnie zbliżała do tego, by powiedzieć - to nie mój Harry.
Po pierwsze, jestem stara. Naprawdę, to ma duży wpływ na odbiór. Czytałam Harry'ego jako dziecko, choć nie dorastałam z nim jak wiele moich znajomych. Pierwszą część przeczytałam, gdy byłam w szóstej klasie podstawówki (około 10 lat temu). Książka mnie pochłonęła, wzruszała. Nie czytałam jej już później, więc nie wiem, jakby to było teraz. Ale nie wydaje mi się, żeby oryginalny Harry był napisany takim językiem, a na pewno nie miał tak spłaszczonych postaci. Praktycznie w żadnym momencie nie poczułam uniesienia, które było prawie ciągle obecne przy czytaniu wcześniejszych części. Nie wzruszyłam się, a nawet te postaci, które tak kochałam, zostały pozmieniane, stały się obce.
Pytałam swoich uczniów - im się nowa część bardzo podobała, więc wnioskuję, że wiek ma znaczenie.
Po drugie, dla mnie to jest po prostu na siłę. Cały czas jak to czytałam, miałam wrażenie, że napisał to nastoletni fan cyklu o magii i Hogwarczie. Jak w Polsce ukazała się ostatnia część, internet zalała fala blogów z opowiadaniami o dalszych losów Harry'ego i jego przyjaciół. Na takim mniej więcej poziomie jest dla mnie ta sztuka.
Bo że to sztuka, to nic nie szkodzi. Mogłaby być niezła i innowacyjna. Z drugiej strony, nawet nie umiem sobie wyobrazić, jak można by to poprawić, żeby było lepiej. Myślę, że próba dorównania wcześniejszym książkom od razu była skazana na niepowodzenie...
Ogólnie to polecam tę pozycję, bo głośno o niej i warto mieć jakieś zdanie na jej temat. Męczyłam się, bolało, ale przeczytałam szybko, więc nie żałuję.
I zatęskniłąm do "prawdziwego" Harry'ego, więc wrócę do niego pewnie niebawem... Chociaż taki plus!

czwartek, 1 grudnia 2016

"Zazdrość i medycyna" - M. Choromański

Autor: Michał Choromański
Tytuł: "Zazdrość i medycyna"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Liczba stron: 234
Ocena: 6/10

Powieść liczy sobie już ponad 80 lat, ale dalej jest aktualna i – przynajmniej we mnie – wzbudza uczucia, powoduje, że mam wypieki na twarzy. Dobra, ciekawa lektura. Ale zacznijmy od początku.
Tekst podejmuje wątek niejednokrotnie występujący w literaturze wszech czasów – zazdrość. Poznajemy trójkę bohaterów, którzy prawdopodobnie uwikłani są w trójkąt miłosny: zazdrosny Widmar, jego żona Rebeka i doktor Tamten. Problem polega na tym, że nie wiemy tak do końca, czy Rebeka rzeczywiście jest kochanką doktora Tamtena. Czy zakończenie przyniesie rozwiązanie tej kwestii – przekonajcie się sami.
Choromański stworzył charakterystyczne osobowości, przynajmniej w kreacjach męskich. Widmar jest wręcz chorobliwie zazdrosny, popada w jakąś furię, obłęd, co udziela się czytelnikowi. Widmar poślubił młodszą od siebie kobietę, która niewątpliwie przyciągała innych mężczyzn. Bohater jest wybuchowy i kompletnie skupiony tylko na "zagadce": czy żona go zdradza? Czy usunęła ciążę poczętą poza łożem małżeńskim?
"Była to zazdrość najprzedniejszego gatunku, lepka, sprytna i piorunująca, jednocześnie miała w sobie ukrytą słodycz, której zawsze ulegał"
Trudno powiedzieć, co go w sumie z tą Rebeką łączy. Niby ją kocha, niby nie kocha. Jakby się przyjrzeć jego zachowaniu, to trudno mówić o głębokim uczuciu. Traktuje ją raczej przedmiotowo, a myśl o ewentualnej zdradzie boli go, bo boi się wstydu, lekceważenia, upokorzenia.
Zanim przejdę do Tamtena, warto zwrócić uwagę na kreację samej Rebeki. Jej praktycznie w tej powieści nie ma. Niewiele mówi. Nawet nie wiemy, jak wygląda – według jednych ma ciemne włosy, według innych jasne. Mówi to, co ludzie chcą usłyszeć, gra ciągle swoją rolę, choć czasem wydaje się, że jest za głupia, żeby wszystko tak perfekcyjnie zaplanować i wykonać. Opisywana jest przede wszystkim przez to, jak widzą ją inni, a dokładniej – mężczyźni. Można więc uznać, że jest figurą, pewnym symbolem, niekoniecznie zaś realną kobietą.
Doktor Tamten jest w Rebece zakochany. Nie do końca to akceptuje – wcześniej bowiem głosił pogląd, że kobieta nadaje się tylko do łóżka. Tu nagle przestał być opanowany i zdystansowany, Rebeka wkroczyła nawet na salę operacyjną, na której do tej pory przychodził tylko jako chirurg, nie jako mężczyzna. Namieszała w życiu zarówno Tamtena, jak i Widmara.
"Żyjemy i nie uświadamiamy sobie po dziś dzień, że największą plagą ludzkości jest miłość!" 
Bardzo ciekawa jest budowa tego dzieła. Jest to powieść psychologiczna, która – jak nazwa wskazuje – skupia się przede wszystkim na wewnętrznym życiu bohaterów, nie na samej akcji. Co się z tym wiąże, narracja ma charakter retrospekcyjny. Akcja teraźniejsza to mniej więcej jeden dzień, kiedy Widmar czeka na ostateczne rozwiązanie sprawy: czy żona go zdradza? Większość powieści stanowią retrospekcje, w których, trzeba przyznać, nietrudno się pogubić podczas pierwszego zetknięcia z tekstem. Te same wydarzenia są także opisywane kilkukrotnie, z perspektyw różnych osób. Warto zwrócić uwagę, że młody wówczas Choromański pokazał nie tylko, w jaki sposób tytułowa zazdrość kształtuje ludzi i ich życie. Poświęcił bowiem sporo miejsca także rozważaniom na temat kłamstwa, w tym okłamywania samego siebie i wypierania ze świadomości bolesnych faktów.
"Zdrowie organizmu ludzkiego jest zbudowane na kłamstwie. Jedyną prawdziwą kuracją, do której pcha człowieka sama natura, jest oszukiwanie samego siebie"
Język jest ciekawy, dynamiczny, żywy. Bez zbędnych udziwnień, ale też nie przesadnie prosty. Znajdzie się kilka "perełek", ciekawych cytatów, nietypowych sformułowań. Narracja trzecioosobowa. Kompozycja klamrowa – ta sama scena zaczyna  kończy powieść. Lubię takie zastosowania.
Mnie się podobało, więc i Wam polecam.