sobota, 22 października 2016

"Człowiek o 24 twarzach" - D. Keyes

Autor: Daniel Keyes
Tytuł: "Człowiek o 24 twarzach"
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 559
Ocena: 8/10

Kolejna książka z cyklu "przyjaciółka poleca" (ukłon w stronę K.). Co prawda przeczytałam tę pozycję już w czerwcu, ale jakoś ciągle we mnie dojrzewała opinia na jej temat.
Mamy lata 70. XX wieku. Jesteśmy w USA. Jakieś dziwne rzeczy dzieją się nieopodal jednego z uniwersytetów. Nieznany sprawca pojmuje kobiety, okrada i potem gwałci, zachowując się przy tym tak sprzecznie, jakby był wieloma osobami na raz. Przestępcą jest Billy Milligan, który szybko trafia za kratki. Jego zeznania sugerują, że nic nie pamięta, ale kto by chciał pamiętać, że zgwałcił niewinne dziewczyny...
A jednak. Milligan chce się zabić i wtedy przychodzi do niego pierwszy psycholog. Tak na świat powoli wychodzi zaskakujący fakt - w ciele jednego człowieka żyją dwadzieścia cztery osobowości.
Całą historię opisuje dziennikarz i pisarz, który bezpośrednio brał udział w sesjach terapeutycznych Billy'ego i rozmawiał z jego wieloma "cząstkami".
"No więc, jeżeli naprawdę dojdzie pan do wniosku, że pan chce, żeby ktoś o panu pisał, to mogę przedstawić panu znajomego pisarza, do którego mam zaufanie."
Dlaczego u kogoś dochodzi do takiego pomieszania? Co wywołuje pojawiania się kolejnych osobowości? Kiedy na świat przychodzi David, a kiedy Kevin? Jakim cudem człowiek jest w stanie być jednocześnie ośmioletnim chłopcem, homoseksualną dziewiętnastolatką, dystyngowanym Brytyjczykiem i wulgarnym zbirem z Jugosławii? A przede wszystkim: czy to w ogóle nie jest jakaś wielka ściema?
"Poszczególne osobowości należało zachęcić, żeby powiedziały, dlaczego istnieją. Należało też pozwolić im przeżyć na nowo sytuacje, które spowodowały ich powstanie."
Nie wiem, książka wstrząsnęła mną bardzo. Przy okazji jest napisana świetnie, pod tym względem, że przeczytać może ją każdy. Jednocześnie daje wiedzę, bo ten przypadek to fakt, a nie fikcja literacka. Nic więcej nie powiem. Dowiedzcie się sami, kim są "niepożądani" i kogo nazywano "nauczycielem".
"Aż strach było patrzeć na cierpienie malujące się na twarzy Billy'ego. Billy skulił się i opuścił wzrok. (...) Doktor George wiedział, że go stracił."
Książka pokazuje nie tylko chorobę psychiczną, ale też zmianę w postrzeganiu osób chorych przez wymiar sprawiedliwości. Przełomowy zatem moment dla psychiatrii, psychologii i sądownictwa. 
Ja uwierzyłam w historię Billy'ego w stu procentach, choć w głowie mi się to wszystko nie mieści.
Gorąco polecam!