poniedziałek, 29 lutego 2016

"Przykry początek" - L. Snicket

Tytuł: "Przykry początek"
Autor: Lemony Snicket
Wydawnictwo: EGMONT
Liczba stron: 172
Ocena:  7/10
Wreszcie! Wreszcie! To jest to! Ale spokojnie, do rzeczy...
Książkę mi chyba ktoś polecił kilka lat temu. Przeczytałam i mi się podobała, ale jakoś o niej zapomniałam. Na szczęście ostatnio leciała ekranizacja i sobie o tej pozycji przypomniałam.
"Seria niefortunnych zdarzeń" opowiada o osieroconym rodzeństwie. Wioletka, Klaus i Słoneczko stracili rodziców w strasznym pożarze. Na domiar złego dzieciaki trafiają pod opiekę Hrabiego Olafa, który rzekomo jest ich wujkiem. Gorszego opiekuna dzieci sobie wyobrazić nie mogły. Śmierdzący, szemrany typ, ot co.
Super opcją w tej książce jest narrator. Nie chowa się nigdzie, jest obecny, nawiązuje relację z młodym czytelnikiem. Już na samym wstępie zapowiada, że historia, którą ma zamiar opowiedzieć, nie zaczyna się ani nie kończy szczęśliwie. To prawda, smutna prawda, nawet irytująca, no bo jednak przykro czytać, jak dzieciom się dzieje krzywda...
Książka była gruba i trudna, więc Klaus z upływem nocy odczuwał coraz większe zmęczenie. Chwilami oczy mu się zamykały. Albo łapał się na tym, że czyta w kółko jedno zdanie. Albo łapał się na tym, że czyta w kółko jedno zdanie. Albo łapał się na tym, że czyta w kółko jedno zdanie. 
Bardzo podoba mi się to, jak narrator dostosowuje się do swoich młodych odbiorców. Tłumaczy co trudniejsze słowa, mówi, jak poprawnie należy zachować się w danej sytuacji.
"Ozięble" to wspaniałe słowo - niestety, nie odnosi się ono do zachowania Hrabiego Olafa wobec dzieci. Słowo "oziębły" znaczy: "nieskory do nawiązywania kontaktów z otoczeniem" - można nim określić, na przykład, kogoś, kto na przyjęciu stoi w kącie i z nikim nie rozmawia. To słowo nie stosuje się jednak do kogoś, kto trojgu ludziom zapewnia tylko jedno łóżko do spania, zmusza ich do ciężkich prac i bije po twarzy.
Uwielbiam te dzieciaki! Wioletka jest najstarsza i czuje się odpowiedzialna za swoje rodzeństwo. Interesuje się techniką, wynalazkami. Mądra z niej dziewczynka. Jej młodszy brat, Klaus, to czytoholik. Czyta wszystko, co wpadnie mu w ręce. Ta jego pasja nieraz pomoże dzieciakom w uniknięciu katastrofy.
Klaus przez całe życie wierzył święcie, że wystarczy przeczytać odpowiednio wiele książek, a rozwiąże się każdy problem - teraz jednak nie był już tego taki pewien. 
A Słoneczko... To taka mała, rozczulająca kruszynka, która wszystko gryzie. Troje charakterystycznych, dobrze wychowanych dzieci, które pokazują, że brat czy siostra to najlepsi nasi przyjaciele. 
Przeczyłam tylko pierwszą część, ale na pewno zajrzę do kolejnych. Polecam przede wszystkim dzieciom młodszym, tak w okolicach czwartej klasy (przynajmniej tę część), ale ja czytałam już jako stara krowa, i też mi się podobało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz