piątek, 8 stycznia 2016

"Opowieści straszne i niestraszne" - C. Funke

Tytuł: "Opowieści straszne i niestraszne"
Autor: Cornelia Funke
Wydawnictwo: EGMONT
Liczba stron: 197
Ocena: 4/10

Fragment książki był w jednym z przeglądanych przeze mnie podręczników do klasy czwartej. A że tworzę sobie taką listę książek dla dzieciaków, to i ta się na niej znalazła i przeczytałam. I się niestety zawiodłam...
Tytuł sugeruje, że w książce mały czytelnik przeżyje sporo przygód, w tym takich, które postawią mu włoski na rękach. Forma książki to króciutkie opowiadania. Już tutaj niestety widać pierwszy minus... Opowiadania te nie spełniają podstawowych wymagań swojego gatunku. Są jakby zalążkiem, nierozwiniętym tekstem, który dopiero może przeistoczyć się w coś dobrego. Najczęściej pomysł jest dobry - "rycerka", która walczy dużo lepiej niż mężczyźni; smok, który połyka dzieci; prawdziwy upiór w strasznym tunelu w wesołym miasteczku. Ale autorka nie pokusiła się o budowanie kreacji, o jakieś napięcie, akcję. Tytuł więc nie do końca odpowiada treści, bo teksty są po prostu za mało wyraziste, żeby można było się czegoś przestraszyć czy zachwycić.
Tak naprawdę nie mogę więcej dodać. Książka moim zdaniem idealna do czytania dzieciom do snu, bo teksty są na tyle krótkie, że przy jednym czy dwóch zmęczony maluch zaśnie. A historie, jak powiedziałam, nie są same w sobie złe, tylko jakby niedokończone.
Z całego zbioru podoba mi się najbardziej opowiadanie "pożeracz książek", w którym tytuł jest rozumiany dosłownie. Mały chłopiec dziedziczy skrzynię z książkami po dziadku i gdy ją otwiera, znajduje w niej świnkę morską. Zwierzątko posila się książkami, to znaczy DOSŁOWNIE je je, ale przy okazji akt jedzenia pozwala śwince na poznanie treści i przenosi ją w wyimaginowany świat. Dlaczego akurat to opowiadanie mi się podoba? Bo jest w dwóch kontekstach użyte wyrażenie "pożeracz książek" - w dosłownym, gdy mówimy o śwince, i w przenośni, gdy mamy na myśli zmarłego dziadka, który "był prawdziwym pożeraczem książek. Zaliczał nawet trzy dziennie". Fajna zabawa językowa.
Jeśli macie chwilę, to możecie sami tę pozycję sprawdzić. Przede wszystkim polecam rodzicom, którzy czytają dzieciom na dobranoc. Bez problemu teksty nadają się dla maluchów od piątego, szóstego roku życia. Dla czwartoklasistów lektura z lekka infantylna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz