piątek, 15 stycznia 2016

"Dziennik cwaniaczka" - J. Kinney

Tytuł: "Dziennik cwaniaczka"
Autor: Jeff Kinney
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 221
Ocena: 5/10
Kolejna pozycja dla tych trochę młodszych. Książkę poleciła mi jedna z moich "uczennic". Podobno ciągle czyta cały cykl. A że na zajęcia miałam przeczytać jakąś współczesną książkę dla dzieci lub młodzieży, to stwierdziłam, że sięgnę po ten tytuł.
Tłumaczenie tytułu nie jest udane. Oryginał brzmi "Diary of a Wimpy Kid", więc raczej "Dziennik mięczaka". Głównym bohaterem książki, a zarazem narratorem, jest Greg Heffley i rzeczywiście bliżej mu do mięczaka, niż do cwaniaczka . Rozpoczyna naukę w gimnazjum (amerykańskim, bo Greg jest z USA), co oczywiście średniawo mu się podoba. Ma zamiar zdobyć sławę w szkole i ma wiele pomysłów, jak osiągnąć swój cel.
"A jeżeli ona [mama] myśli, że będę tu pisał o swoich "uczuciach" albo innych takich, to chyba zwariowała"
Na początku chciałam kolorowymi karteczkami zaznaczać śmieszne momenty, ale szybko się okazało, że na każdej stronie musiałabym przykleić takową kartkę. Efekty humorystyczne i w ogóle percepcję tekstu ułatwiają rysunki, które znajdują się na absolutnie każdej stronie. Nic więc dziwnego, że książkę da się przeczytać za jednym podejściem.
Poza przedstawianiem typowo szkolnych sytuacji, Greg opowiada też o swojej rodzinie. Dwóch braci - jeden młodszy, drugi starszy - to istna kopalnia nowych przygód. 
No co tu się dużo rozpisywać... Książka dobra, godna polecenia przede wszystkim dzieciakom, którym czytanie idzie mozolnie. Przez dużą ilość rysunków tekstu nie ma za dużo i jest prosty. Tylko pytanie, w jakim wieku powinien być potencjalny odbiorca? Jest to kwestia sporna - wśród różnych recenzji znalazłam wiele rozbieżnych opinii. Moim zdaniem idealny jest drugi etap edukacyjny, czyli klasy 4-6. Dla gimnazjalistów będzie to za nudne i za infantylne. Dla młodszych dzieciaków w sumie też okej, tylko te obraźliwe słowa nie do końca.
Nie da się z tekstu wyciągnąć żadnego wniosku typu "warto pomagać" czy "nie można nikogo oceniać po wyglądzie". To nie tego typu książka. Ta pozycja ma przede wszystkim ciekawić, bawić i sprawiać PRZYJEMNOŚĆ.
Dlaczego warto ją polecić dzieciakom?
1. Łatwy tekst i obrazki - tak jak już wcześniej powiedziałam - ułatwiają czytanie.
2. Nie jest to lektura, z której aż bije dydaktyzmem, więc niechętni do czytania mogą się przekonać, że nie wszystko, co poleca dorosły, jest słabe i nudne.
3. Książka to część cyklu, więc istnieje duża szansa, że zaciekawiony czytelnik sięgnie po resztę części i przeczyta więcej w miesiąc niż przez całe swoje życie.
4. Na tym przykładzie można porównać tekst do filmu, bo pozycja doczekała się ekranizacji.
5. Świat Grega jest bliski dzieciakom i opowiada o czasach współczesnych (książki ukazują się od 2007 roku).
A Wam, dorośli czytelnicy, również polecam! Nic nie stracicie, bo czasu zajmuje to niewiele, a można się kilka razy szczerze uśmiechnąć.

2 komentarze:

  1. Zaintrygowało mnie..tylko nadal nie wiem czy dla mojej 8 letniej córki jest ok? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samemu trzeba to ocenić. Prędzej dla ośmioletniego chłopca, jeśli chodzi o dziewczynki to w tym przypadku bym poczekała. Trochę tam jest wyzwisk i się takie maluchy oburzają najczęściej ;)

      Usuń