piątek, 22 stycznia 2016

"Czerwony smok" - T. Harris

Tytuł: "Czerwony smok"
Autor: Thomas Harris
Wydawnictwo: AMBER i MIZAR
Liczba stron: 287
Ocena: 8/10

Są tacy autorzy, którzy swoimi tekstami wzbudzają takie emocje, że nie da się ich zapomnieć. Czytasz książkę i mózg paruje Ci od myślenia, a oczy wychodzą z orbit, próbując jak najwięcej tekstu złapać na raz. Taki jest właśnie Thomas Harris.
Praktycznie wszyscy słyszeli tytuł "Milczenie owiec". Głośna ekranizacja ze znakomitym Hopkinsem w roli głównej przyczyniła się też do popularyzacji samej powieści. Ale nie każdy wie, że postać słodkiego Hannibala Lectera występuje w czterech książkach Harrisa. Pierwszą z nich jest właśnie "Czerwony smok".
Will Graham nie bawi się już w szukanie seryjnych morderców. Po ostatniej akcji, której o mało nie przypłacił życiem, odpoczywa z ukochaną u boku i próbuje nie myśleć o swojej przeszłości. Kiedy jednak dochodzi do dwóch zbrodni, w których w pomysłowy sposób zostają zamordowane dwie rodziny, Will wraca do gry.
To nie jest tego typu thriller, w którym nie znamy sprawcy do ostatniej strony. Nie, poznajemy go i narrator przybliża nam jego postać. Wiemy, że zabójcą jest Szczerbata Lala, zakompleksiony mężczyzna z zajęczą wargą. Matka oddała go do sierocińca, z którego "uratowała" chłopca babka. Chyba lepiej by było, gdyby Dolarhyde został już w tym sierocińcu. Babka bowiem miała poważne problemy ze zdrowiem psychicznym, a wspomnienie tego, jak chciała mu odciąć siusiaka, dręczy go do ostatnich chwil.
"Strach jest wytworem wyobraźni. To kara, cena, jaką płaci się za wyobraźnię"
To na czym polega fenomen tego tekstu, jeśli nie na odgadywaniu krok po kroku kim jest zabójca? Na podgatunku. Tak, na podgatunku. Bo to jest thriller PSYCHOLOGICZNY. Razem z Grahamem chcemy poznać psychikę mordercy, który dostaje erekcji przy zabijaniu niewinnych ludzi. Chcemy rozgryźć jego zagadkę i trzymamy kciuki za policję, żeby udało jej się powstrzymać szaleńca przed kolejnym zabójstwem. Czy się uda? Zobaczymy. Zakończenie jest trochę przesadzone, ale jednak racjonalnie wytłumaczone i mieści się w granicach prawdopodobieństwa.
A co z doktorem Lecterem? Jaką on pełni rolę w całej tej historii? Niby niewielką, stanowi bowiem postać drugoplanową, ale jednak wpływa na rozwój wypadów. No i przede wszystkim tu go czytelnik poznaje. Nie ten czytelnik współczesny, a ten, który kupił książkę w latach 80., zaraz po wydaniu. "Milczenie owiec" ukazuje się dopiero 7 lat później.
"Jego puls nie przekroczył osiemdziesięciu pięciu. Nawet kiedy wyrywał jej język"
Harris mnie kupił. Lecterem, swoim stylem, wplątaniem postaci Williama Blake'a.
Prawdziwa uczta dla mózgu. Polecam wszystkim, przede wszystkim tym, którzy chcą rozpracować mechanizm myślenia mordercy. Nie ma się praktycznie do czego w tej książce przyczepić. Za to jest za co podziwiać i chwalić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz