poniedziałek, 28 grudnia 2015

"Na zakręcie" - N. Sparks

Tytuł: "Na zakręcie"
Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 399
Ocena: 5/10

Miałam taki okres w życiu, że dużo czytałam Sparksa. W swojej karierze czytacza to właśnie jego książek przeczytałam najwięcej. Bo jest go dużo w bibliotekach, bo czyta się go szybko, łatwo i przyjemnie. Choć teraz sięgam po niego dużo rzadziej - trochę za banalny się zrobił.
"Na zakręcie" dorwałam na jakiejś wyprzedaży i cóż, kupiłam. Dwa lata leżała i czekała na półce, aż teraz, w tej świątecznej aurze się doczekała. Kolejna książka, która potwierdza, że u Sparksa są dwa rodzaje historii miłosnych: albo takie, w których ktoś umiera, albo takie, w których przemycony jest wątek kryminalny. "Na zakręcie" należy do tych z zagadką kryminalną.
Głównym bohaterem jest Miles Ryan, który samotnie wychowuje syna. Dwa lata temu stracił żonę w wypadku samochodowym. No, nie wiadomo, czy w wypadku, czy w celowym potrąceniu, bo śledztwo nie przyniosło żadnych konkretów. Nic więc dziwnego, że Ryan nie może ułożyć sobie życia. Wciąż ma bowiem niepozamykane sprawy z przeszłości. Niby się stara, a nie zauważa, że jego syn nie umie pisać ani czytać, choć już dawno powinien. Dopiero Sara Andrews, nowa nauczycielka Jonaha, zwraca mu uwagę na ten problem. Dorośli postanawiają zawrzeć układ i razem pomóc maluchowi z nadrobieniem strat. Czy ktoś się spodziewa, że się zakochają? A jednak, owszem! Zakochali się. Szybko, prosto, pięknie. Szybko nie mogą bez siebie żyć, a po praktycznie kilku randkach Miles zastanawia się nad ślubem. Ach, panie Sparks... 
Dobrze, dobrze, wszystko pięknie, ale gdzieś w tle jest sprawa śmierci Missy. W tle? To chyba źle powiedziane, bo ten wątek wysuwa się znacząco na wierzch. Co ma z tym wspólnego panna Andrews? Kim jest Otis i dlaczego Miles go tak nienawidzi? Czy brat Sary jest ćpunem? Wszystkiego dowiecie się w swoim czasie.
Czasem, jak czytam książki Sparksa, to wydaje mi się, że specjalnie je pisze pod ekranizacje. Bo filmy dobre z nich wychodzą. Co rzadkie - lepsze niż same książki...
Język idealny dla osób, które lubią coś lekkiego. A kto czasem nie lubi? Ale szczerze, to "Na zakręcie" jest chyba jedyną książką tego autora, przy której nie płakałam. Co dla mnie jest minusem, bo jak książka umie wzruszyć, to już wcale dobrze. Kiedyś napiszę może recenzje wcześniejszych książek, ale już teraz Wam gorąco polecam chociażby "Szczęściarza" i - dla miłośników zwierząt - "Anioła stróża". A "Na zakręcie"? Mniej, dużo mniej, no ale nie to, że wcale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz