poniedziałek, 7 września 2015

"Delta Wenus" - A. Nin

Tytuł: "Delta Wenus"
Autor: Anaïs Nin
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 379
Ocena: 6/10


Wybór studiów ma znaczenie. Ja bez moich nie dowiedziałabym się o tej autorce. Na pewnym wykładzie z literatury popularnej profesor pozwolił sobie na uwagę, która mnie rozbudziła: "Pięćdziesiąt twarzy Greya można czytać dzieciom na dobranoc. Jak chcecie przeczytać prawdziwą powieść erotyczną, to polecam Deltę Wenus". Przygód pana Greya nie znam, ale na "Deltę" się skusiłam. I dobrze!
"Seks nie potrafi rozwijać się w monotonni, bez uczucia, inwencji, nastrojów, niespodzianek w łóżku. Seks należy mieszać ze łzami, śmiechem, słowami, obietnicami, scenami zazdrości i gniewu..."
Omawiana pozycja to zbiór opowiadań erotycznych, które autorka pisała - podobnie jak wielu jej znajomych - aby zarobić.  W pierwszej połowie dwudziestego wieku opowiadania tego typu cieszyły się powodzeniem, o czym świadczą chociażby zapiski z dziennika Nin. Dopiero po wielu latach autorka zdecydowała się na wydanie swoich tekstów w jednym tomie i pod swoim nazwiskiem. Dlaczego?
W tym zbiorze każdy znajdzie coś dla siebie. Są typowo erotyczne sytuacje znane z normalnego życia, ale też momenty gorszące i odrażające. Bohaterowie opowiadań to ludzie różnego typu - mężczyzna, który ma romans z adoptowaną córką, kobieta, która nie może zaznać ukojenia w żadnych ramionach... Są hetero, homo i biseksualiści. A nawet hermafrodyty.
Język jest prosty, zwykły, nierozwlekły. Wszystko zmierza do seksu, więc nie ma zbędnych opisów. Przede wszystkim warta uwagi jest kreacja bohaterów i umiejętność, z jaką autorka wyczerpała temat stosunku fizycznego. Narratorzy są tak naprawdę różni. Historie spisuje najczęściej kobieta, która coś gdzieś usłyszała, zobaczyła, przeżyła. "Delta Wenus" pokazuje też życie w Paryżu lat czterdziestych, gdzie w pracowniach malarskich powstawały odważne dzieła, a większość czasu spędzano na paleniu opium. Nawet wojnę znajdziemy, która jeszcze bardziej zachęcała do zbliżeń.
"Była piąta po południu - pora, kiedy Paryż ogarnia nastrój erotyzmu. (...) O piątej czuję zawsze dreszcz zmysłowości, czuję się cząstką zmysłowego Paryża."
Anaïs Nin podkreślała, że inspirowała innymi twórcami tego gatunku, a byli to głównie mężczyźni. Niestety nie jestem (jeszcze!) znawczynią tematu, ale jedno mi się na pewno podoba - tekst nie jest mdły. Spodziewałam się, że jeśli spod pióra kobiety wyszło coś o seksie, to będzie mnóstwo romantycznych sytuacji, przemilczanych momentów, wielkie miłości. Nie. Był seks w każdej formie, piękniej przedstawiony niż w filmach erotycznych, ale nie wyniesiony na wyżyny. Oczywiście, bez problemu znajdziemy tam przesadę i tendencje skrajne. Na pewno niejeden mężczyzna chciałby mieć romans z którąś z bohaterek. Wszystkie były wiecznie chętne, a stosunki seksualne opisane w opowiadaniach trwały nawet godzinami. Inni mogą zwrócić uwagę na nierealność pewnych sytuacji. W tej kwestii będę jednak bronić "Delty Wenus" - niejednokrotnie bowiem czytałam o bardzo dziwnych upodobaniach, więc mężczyzna, który woli gwałcić ubranie niż kobietę, nie jest dla mnie aż tak nierealny.
Dla mnie duży plus za formę opowiadań. Większość nie przekracza pięćdziesięciu stron. Jak ktoś jest już nasycony po pierwszym opowiadaniu, to bez problemu może przerwać lekturę i nie czuć niedosytu. Pewni bohaterowie co prawda pojawiają się w różnych fragmentach, ale każde opowiadanie traktować można jako oddzielne dziełko.
No cóż. Polecam, zarówno kobietom, jak i mężczyznom. A już zdecydowanie nakłaniam do czytania przy swoim partnerze, bo jednak zbiera się chętka na małe co nie co w sypialni. Czyli co, pani Nin, chyba cel osiągnięty?
ZDECYDOWANIE KSIĄŻKA NIE DLA DZIECI!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz