czwartek, 24 września 2015

"Bracia Lwie Serce" - A. Lindgren

Tytuł: "Bracia Lwie Serce"
Autor: Astrid Lindgren
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Liczba stron: 205
Ocena: 7/10

Na stronie głównej mojego bloga jest napisane, że różne książki będę recenzować i że jestem przyszłą polonistką. Dlatego też czytam literaturę dziecięcą, która jest naprawdę pasjonująca, gdy się po nią sięga w wieku dwudziestu jeden lat. Recenzje te są zgoła inne, bo patrzę na książki głównie jako materiał do lekcji, a dopiero w drugiej kolejności jako lekturę dla osoby dorosłej.
Tej pozycji nigdy nie czytałam, kiedyś na pewno tytuł obił mi się o uszy. Jeśli chodzi o panią Lindgren, to w podstawówce omawiałam "Dzieci z Bullerbyn", ale nie była to dla mnie jakaś rewelacja. Natomiast tutaj bałam się, że będzie to książka historyczna, bo skojarzyło mi się z czasami Ryszarda Lwie Serce. Uff. Nie.
"Bracia Lwie Serce" to książka porywająca czytelnika. Nie ma w niej zbędnych opisów, które by nużyły młodszych czytelników. Zawarte są tylko te informacje, które są potrzebne i wpływają na rozwój fabuły.
Narratorem jest niespełna dziesięcioletni chłopiec, Karol Lew. Cierpi on na jakąś chorobę płuc, można się domyślać, że to gruźlica. Chłopiec zdaje sobie sprawę z tego, że niedługo umrze. W oczekiwaniu na śmierć czas umila mu starszy brat, trzynastoletni Jonatan. Karol bardzo kocha Jonatana, ale też mu zazdrości. Jest on bowiem piękny, uzdolniony i sprawny fizycznie. Może robić wszystko to, czego nie jest w stanie Sucharek. Jonatan przygotowuje brata do odejścia i opowiada mu o Nangijali, do której trafia się po śmierci. Okazuje się jednak, że to starszy Lew pierwszy dostaje się do Nangijali; ginie bohaterską śmiercią, gdy w pożarze ratuje brata. Karolek bardzo cierpi po odejściu Jonatana, ale szybko do niego dołącza. I tu pojawiają się schody...
Czy się wierzy, czy nie, raczej wyobrażenie jest takie, że po śmierci zaznaje się spokoju. Albo nie ma nic, albo jest szczęście (no chyba, że się było złym człowiekiem, to jest piekło). A tutaj chłopcy trafiają do jakby równoległego świata, gdzie jest zarówno dobro, jak i zło.
"Tam są jeszcze czasy ognisk i bajek."
W Nangijali są dwie doliny: Wiśni i Dzikich Róż. Ta druga została opanowana przez Tengila, który jako główną broń wykorzystuje smoka, Katlę. Gdy w niewolę trafia Orwar, przywódca walk w Dolinie Dzikich Róż, Jonatan wyrusza mu w pomoc. A za nim podąża mały Sucharek, który pokazuje, że i on zasługuje na nazwisko "Lwie Serce".
W książce jest dużo zwrotów akcji i cały czas się coś dzieje. Nie można narzekać na nudę. Zawiera się w niej charakterystyczny dla literatury dziecięcej motyw walki dobra ze złem, a także wychwalane są takie wartości jak wierność, braterstwo i honor. Często problemem jest zainteresowanie  chłopców jakąś lekturą, więc jeśli mamy do wyboru dać im tę pozycję lub "Anię z Zielonego Wzgórza", to na pewno spodoba się bardziej tekst pani Lindgren.
Są dwie rzeczy, do których można się przyczepić. Przede wszystkim fakt, że po śmierci nie trafia się do piekła ani do nieba, tylko do innego świata, w którym - jak się później okazuje - dalej można umrzeć. Dociekliwe dziecko może mieć problem ze zrozumieniem tego, ale moi dziesięcioletni uczniowie nawet tego nie zauważyli. Widocznie dopiero później człowiek się wszystkiego czepia.
Druga rzecz, to nazywanie ludzi nieodważnych czy niehonorowych "śmieciami". Możliwe, że wynika to z kwestii tłumaczenia, ale nie chciałabym żeby moi uczniowie przyswoili sobie takie słownictwo. Choć trzeba przyznać, że słowo doskonale pasuje do kontekstu i nadaje odpowiedni wydźwięk.
Polecam i zgadzam się z wydawnictwem, które sugeruje, że książka zalecana od ósmego roku życia. Bez problemu można dać dziecku, żeby przeczytało samo - nie ma trudnych słów czy zawiłego języka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz